Polsko-angielskie historie z morałem – dwujęzyczne książki, które musisz mieć w swojej biblioteczce nauczycielu + KONKURS !

Zachwyciła mnie okładka. Często powtarzamy, że po okładce książki nie należy oceniać, ale jestem wzrokowcem, więc musicie mi wybaczyć, że tym razem przepadłam już przy obwolucie. Potem skusiłam się na to, co Kinga White ukryła w środku „Przygód zwierzaków od A-Z” i wiedziałam, że moja przygoda z serią dwujęzycznych książek wydawnictwa POLTEXT szybko się nie skończy.

Chciałam podzielić się z Wami jakże przyjemnym odkryciem ostatnich tygodni i opowiedzieć Wam krótko o cudownych polsko-angielskich książkach dla dzieci (i nie tylko), które zagościły w moim domu i zajęły honorowe miejsce na półce tych lektur, po które sięgam z radością, gdy z córeczką chcemy spokojnie, ale owocnie zakończyć dzień.

Książki są zarazem podobne i zupełnie inne. Podobne, bo w każdej znajdziecie taki sam schemat t.j. tekst w języku angielskim, a poniżej ten sam fragment przełożony na język polski. Każda książka to nowe angielskie słowa, dodatkowe ćwiczenia, aby je utrwalić, zagadnienia gramatyczne opisane w przystępny dla młodszych jak i starszych czytelników sposób.

Ponadto, łamigłówki, rebusy, krzyżówki i ciekawostki, które zaskoczą najbardziej dociekliwych. Czytając każdą publikację uczymy się wielowymiarowo. To nie tylko spora dawka wiedzy leksykalnej i gramatycznej o języku angielskim, ale i wiedzy o świecie, bo fakty, które znajdziecie m.in. w „Przygodach Zwierzaków od A-Z’ uświadomią Wam, że nie wiecie wszystkiego. Jak nazywamy fazy księżyca? Mrównik czy mrówkojad – która nazwa jest poprawna? Może obie? Wiedzieliście, że uszy słonia sygnalizują jego stan emocjonalny, a pingwin cesarski potrafi przebywać pod wodą nawet 25 minut? Ja też nie, ale teraz moja córka może bombardować mnie wyszukanymi pytaniami, bo znam wyszukane odpowiedzi.

Co ważne, każda książka posiada kod, który pozwoli Wam pobrać ze strony wydawnictwa darmowe nagranie audio mp3 i słuchać tekstu po polsku, po angielsku lub w wersji dwujęzycznej. Nie od dziś wiadomo, że najlepszą wymowę ćwiczymy śledząc tekst i jednocześnie słuchając lektora. Tutaj macie tę możliwość, a nagrania to kawał dobrej roboty!

Książki różnią się szatą graficzną. Historiom towarzyszą unikatowe ilustracje pobudzające wyobraźnię. Ciężko oderwać od nich oczy, a wierzcie mi, że ja lubię patrzeć na to, co ładne i intrygujące. Nie wspomnę o dzieciach… i ile ilustracje dają Nam możliwości na poszerzanie zasobu słownictwa Naszych, albo nie naszych pociech. Nazywajmy, opisujmy, zgadujmy razem z dzieckiem, co kryje się na obrazku – wspólnie i na wesoło!

 „Przygody zwierząt od A-Z” / „An Alphabet of Animal Adventures” Kinga White

Jestem zachwycona  „Przygodami zwierząt od A-Z” Kingi White. „ A” to historia o mrówce (z ang. „ant” ), która miała bliskie i niekoniecznie przyjemne spotkanie z prosięciem ziemnym. Po odczytaniu i/lub odsłuchaniu historyjki możecie wspólnie z dzieckiem powtórzyć słownictwo z tekstu, bo znajdziecie pod każdym opowiadaniem słówka angielskie i polskie do wglądu, nierzadko czasowniki frazowe czy ciekawe idiomy, ale i gramatykę w prawdziwym kontekście, bo tę, która pojawiła się w historii (m.in. past simple, can, stopniowanie przymiotników).

„Zagubiony świetlik ” / „Brighty Got Lost” Adam Święcki


Kolejna książka to „Zagubiony świetlik” Adama Święckiego. Świetlik, ognik, duszek bagienny to postać z ludowych wierzeń słowiańskich, zamieszkująca lasy i bagna. Świecąc żółtym światłem, wskazywał dobrym ludziom drogę, a złych sprowadzał na manowce. Tym razem sam zgubił się w lesie i potrzebował pomocy. Historię świetlika w tarapatach opowiada sam las, który w książce oddany jest tak realistycznie, iż czytając opowieść późnym wieczorem na chwilę przenosimy się dzięki ilustracjom w samo jego serce.

Piękny morał na końcu opowieści o duszku bagiennym noszę głęboko w sercu – „Every Brighty needs to lose his way once in his lifetime. So that he can then help others who are lost.”

„Baśń o złej królewnie” / „A Tale of an Evil Princess” Magdalena Kornatowska

Trzecia z serii „Baśń o złej królewnie” Magdaleny Kornatowskiej to historia Almy, królewny o kamiennym sercu, która zmieniła się na lepsze dzięki dobroci, którą jej okazano. Poznała także smak ciężkiej pracy i zrozumiała, że najważniejsze dla człowieka jest być wrażliwym na krzywdę innych. Po przeczytaniu opowieści możecie znów poćwiczyć słownictwo, bo na końcu książki znajdziecie zadania typu wykreślanie, krzyżówki, zdania do uzupełnienia bazujące na frazach z opowiadania.

„The Tale of Peter Rabbit” Beatrix Potter

„The Tale of Peter Rabbit” została stworzona we współpracy Beatrix Potter, Marty Fihel i Grzegorza Komerskiego. Na stronie wydawnictwa POLTEXT czytamy „Dawno, dawno temu były sobie cztery małe króliczki: Flopsy, Mopsy, Cottontail i Peter… Poznaj Piotrusia – jednego z najbardziej niesfornych i ciekawskich bohaterów uroczej historii. Synek pani Królikowej uwielbia psoty! Sprawdź, jak się skończy jego wizyta w ogrodzie groźnego pana McGregora.” My z moją córką już sprawdziłyśmy i chcemy więcej Piotrusia!

„The Moon Tear of Adynis ” / „ Księżycowa łza z Adynis” Sora Cordonnier

Wreszcie propozycja dla bardziej zaawansowanych językowo czytelników. Propozycja wzruszająca, bo „Księżycowa łza z Adynis” autorstwa Sory Cordonnier to książka dla tych, którzy łez, ani bardziej wymagającej gramatyki się nie boją. Znajdziecie tu past continuous, cleft sentences, ułamki i procenty, przydatne zwroty jak feel like, wihtout doing, kolokacje czy idiomy bazujące na słowach kluczach np. tears (bring tears to somebody’s eyes, fight back tears, weep tears), zadania na rozumienie tekstu ABC oraz ciekawostki: galaktyki – mrowiska gwiazd, komety – ogniste ścieżki, grawitacja – niewidzialna i bardzo ważna oraz rzecz jasna… słowniczki!

Książka to 15 rozdziałów o Glenie, chłopcu zamieszkującym Adynis, planetę podobną do Ziemi. Mieszkańcy Adynis zapomnieli czym są emocje, jak współczuć, jak kochać, jak być dla innych. Glen jako jedyny nie utracił tej zdolności. Na jego drodze staje Quinn, przyjaciółka, która pomoże mu zawalczyć o cenne wartości, które mieszkańcy Adynis być może bezpowrotnie utracili.


UWAGA! Mam dla Was KONKURS, a w nim do wygrania książki z serii.

Regulamin konkursu

Spośród odpowiedzi wybiorę 2 najciekawsze i nagrodzę zestawem 3 książek. Tekst nadesłany musi być pracą własną. Jedna osoba może zgłosić jeden tekst. Oceniane będą następujące aspekty: oryginalność, kreatywność, poprawność językowa, zgodność z tematyką zadania konkursowego.

Konkurs trwa od 12.07 do 20.07.2021 (do godziny 24.00)

Rozstrzygnięcie konkursu 21.07.2021.


Reklama

Dlaczego warto uczyć się angielskiego?

Jeżeli jesteś bookwormem (z ang. osoba bardzo lubiąca czytać) zapewne czytasz książki głównie w języku polskim. Tłumaczenia anglojęzycznych tekstów na nasz ojczysty język odbierają dużo przekazowi zawartemu w książce, która jest na naszej bucket list pozycji do przeczytania. Zdecydowanie inaczej smakuje oryginalna idea autora zapisana na kartach lektury w jego rodzimym języku, a nie tym tłumaczonym przez kogoś, kto oczywiście jest świetny w swoim fachu, ale, powiedzmy sobie szczerze, nigdy nie trafi w stu procentach w to, co autor miał na myśli.

Weźmy np. tytuły filmów. Jeden z nich, niestety, nie moich ulubionych, a tym bardziej niezbyt w moim filmowym guście dostał polski tytuł ‚Kacvegas’ (ang. The Hangover’). W pierwszej części rzeczywiście pozwalał wyobrazić sobie ekranową fabułę. Niestety, druga część była już nieco poplątana z pomieszaniem, gdyż z ‚The Hangover Part II’ wyszedł ‚Kacvegas w Bangkoku’. Bohaterzy zapewne dali się ponieść upojnej nocy w kolejnej części filmu znajdując się w dwóch miejscach na raz. Przynajmniej to sugerował polski odpowiednik ‚Kaca II’.

Skoro tytuły filmów potrafią być tak zagmatwane, to tym bardziej książka, która jest zdecydowanie bardziej wymagającym i skomplikowanym tworem, może zostać źle przetłumaczona. Nie jest to pocieszające, bo przecież w wielu przypadkach chcemy identyfikować się z naszym ukochanym pisarzem i wejść poniekąd do jego głowy, zrozumieć motywy, poznać jego tok rozumowania. Myślę, że ten punkt przemawia zdecydowanie za tym, że nauka angielskiego nie pójdzie na marne jeśli lubimy książkową rzeczywistość.

Uwaga! Angielski rozwija naszą wyobraźnię, kreatywność i zdolność podejmowania decyzji. Chyba nie od dziś wiadomo, że ucząc się w ogóle, a nie tylko ucząc się języka mamy szansę wykorzystać nasze półkule i ich potencjał dużo lepiej, niż osoby, które nigdy nie podjęły się uczestnictwa w kursie językowym. Jednak, nauka języka wymaga od nas szczególnego zaangażowania neuronów, a gdy to robimy stymulujemy powstawanie nowych połączeń między nimi. Nasz mózg jest sprawniejszy, a co za tym idzie szybciej reaguje, w sytuacji wymagającej od nas podjęcia jakiegoś kroku. Ucząc się języka niejednokrotnie musimy lać przysłowiową wodę, aby dialog, który prowadzimy z drugą osobą miał swoją kontynuację, a nie skończył się na:

A: ‚Hi! How are you?’

B: ‚Fine, thanks’.

Musimy wejść w abstrakcyjne myślenie, dołączyć do tego emocje, pobudzić pokłady kreatywności, która jest w każdym z nas, aby nie dopuścić do krępującej ciszy. Angielskie słownictwo zapamiętuje się, gdy zamiast długiej listy fraz do ‚kucia’ pobawimy się w fiszki. Dla każdego słowa znajdziemy pomysłowe zdanie – najlepiej by było emocjonalnie z nami związane i dotyczyło naszego życia oraz doświadczeń. Słowo i potem zdanie, w które je wpleciemy powinno dotyczyć naszego otoczenia, a także być odnośnikiem, to tego, co znamy. Wówczas, dzięki ładunkowi emocjonalnemu zostanie w naszej głowie na zawsze. Tu wyobraźnia musi obudzić się z zimowego snu.

Przymiotnik: lovely (z ang. uroczy, śliczny, przepiękny)

Jak go dobrze zapamiętam?

I have such a lovely daughter. (Mam taką uroczą córeczkę).

Zdanie to wyzwala we mnie pozytywne emocje i silne bodźce. Miłość, oczywiście. Jest także związane z moją rodziną, więc zapewne nieraz użyję go w codziennym życiu, a więc dobrze zakorzeni się w mojej pamięci.

Jeśli czegoś nie używamy, szybko przepada. Zatem, wplatajmy nowe słownictwo w naszą potoczną mowę.

Wreszcie ta najbardziej oczywista korzyść: komunikacja. Coraz więcej ludzi mówi w języku angielskim, coraz więcej z nas wybiera wakacje za granicą, gdzie język polski rzadko się przydaje. Angielski jest językiem urzędowym w kilkudziesięciu państwach. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Irlandia, Kanada, Australia, Nowa Zelandia i Republika Południowej Afryki to te najważniejsze i powszechnie rozpoznawane. Jednak możemy dodać do tej listy kraje t.j. Jamajka, Barbados, Fidżi, Filipiny, Nigeria, Pakistan Sudan, Trynidad i Tobago, Zambia, Rwanda, Singapur. Warto zaznaczyć, że angielski jest tutaj często jednym z oficjalnych języków. W Kanadzie używa się także francuskiego, w RPA języka afrikaans, a w Indiach dominuje także hindi. Znajomość angielskiego poszerza nasz kanał komunikacyjny.

And you? How well do you know English? Why do you think it’s worth trying to acquire it?