CLOTHES czyli UBRANIA – kilka przydatnych materiałów i gier

Dzisiaj materiały dotyczące ubrań. Poniżej znajdziecie linki do pobrania kart obrazkowych, ubieranki i uwaga… pralki! Pomysł na jej wykorzystanie, a także kilka ciekawych informacji jak rozkręcić swoją lekcję w tym temacie, żeby uczniowie nie chcieli z niej wyjść, opisałam w artykule.

Jeżeli wprowadziliśmy już nowe słownictwo jednym z ćwiczeń, które pozwoli nam je utrwalić i które dzieciaki uwielbiają to „pranie i wieszanie ubrań”. W pliku „Clothes WASHING MACHINE” znajdziecie pralkę, którą należy wydrukować, a następnie nakleić na pudełko np. po butach. Następnie, wycinamy w „bębnie” pralki dziurę i nasza wasching machine gotowa. Można przygotować jedną pralkę lub kilka, jeżeli mamy więcej dzieci w grupie/klasie. Lubię takie zadanie wykonać w formie pracy z całą grupą. Mamy jedną dużą pralkę, a na tablicy, stole lub podłodze układamy ubrania, które dzieci już znają. Następnie mówię: Let’s do the wash! Zwracam się do pierwszego dziecka: (Kasia), my dress is dirty. Please, put it into the washing machine. Dziecko wkłada ubranko do pralki, następnie trzęsę pralką udając, że właśnie piorę daną rzecz. Dzieci mogą naśladować buczenie urządzenia. Na końcu, wyjmujemy ubranie i podsumowujemy: Now, it’s clean. Great! Po czym przechodzę do kolejnego dziecka i powtarzam schemat prosząc o włożenie do pralki innej części garderoby.

Następnie, suszymy ubrania. Potrzebujemy do tego sznurek i klamerki do ubrań. Rozwieszamy sznurek w klasie. Dzieci mają swoje klamerki i ubranka. Mówimy na głos: Let’s hang the laundry! (Kasia), let’s hang a dress. Dziecko w tym momencie wyjmuje odpowiednie ubranko z pralki, podchodzi do sznurka i wiesza je za pomocą klamerek. Potem, prosimy kolejne dziecko i podobnie mówimy: Let’s hang the laundry! (Tomek), let’s hang socks. Można dodać do tego kolory czy liczby np. (Tomek), let’s hang two yellow socks itp.

Na koniec dzielimy dzieci na pary. Starsze dzieci z pary ustawiają się pośrodku i robią koło. Nie muszą trzymać się za ręce. Środkowe koło porusza się w przeciwnym do ruchu wskazówek zegara kierunku. Młodsze dzieci tworzą większe koło na zewnątrz i poruszają się zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Zabawa może przebiegać w rytm muzyki. W dowolnym momencie nauczyciel zatrzymuje nagranie i podaje dwie części garderoby np. T-shirt and trousers. Pary muszą się odnaleźć. Starsze dziecko z pary musi złapać młodsze za koszulkę, a młodsze odwrotnie: starszaka za spodnie. Jest przy tym dużo śmiechu. Para, która znajdzie się jako ostatnia nie bierze udziału w kolejnej rundzie. Bawimy się do momentu, aż zostanie tylko jedna para.

*W ten sposób można także poćwiczyć części ciała. Zamiast ubrań podajemy wówczas np. nose to hand. Dzieci muszą złapać się za nos i rękę.

Clothes FLASHCARDS

Clothes DRESS UP GAME

Clothes WASCHING MACHINE

Reklama

Total Immersion czyli całkowite zanurzenie w języku

Istnieje na ten temat wiele kontrowersji, ale używam Total Immersion od początku mojej przygody z nauczaniem czyli blisko 10 lat. Szczególnie sprawdza się przy młodszych kursantach, bo po pewnym czasie przyzwyczajają się do tego, że mówię do nich po angielsku non stop i nie używam polskich przecinków. Starsi uczniowie są nieco bardziej oporni, bronią się przed angielskim, bo mają obawy czy zrozumieją jak wytłumaczę zasady gramatyczne od a do z w obcym języku. Zrozumieją. Jednak, z tymi od podstaw trzeba wprowadzać wszystko w wolniejszym tempie i tak, aby czuli się bezpiecznie, a angielskie zwroty zacząć przemycać stopniowo. Nawet nie zauważą, że 90 % lekcji zleciało w angielskim wydaniu. Wiadomo, że gdy ma się milion innych obowiązków to ciężko jest dać się pochłonąć nauce: słuchać tylko anglojęzycznego radia czy podcastów, oglądać angielską TV, czytać tylko po angielsku czy rozmawiać z native speakerem na Skype po godzinach. Wychodzę z założenia, że przynajmniej lekcje, na które ktoś uczęszcza, po to by mówić po angielsku powinny być prowadzone wyłącznie po angielsku. Każde nowe słowo zdefiniowane po angielsku, bądź podany dla niego synonim czy antonim. Gramatyka tłumaczona po angielsku przy zastosowaniu angielskiej terminologii. Przekraczasz próg mojej sali i wiesz, że zacznę od ‚Hi! How are the things going? What have you been doing lately? Take a seat and spill the beans’ zamiast ‚Dzień dobry, proszę siadać i gadać’. Total Immersion to stały kontakt z językiem, parafraza angielska zamiast polskich zamienników, gestykulacja i odtworzenie rzeczywistości jaka panuje za granicą.

Dzieci uczą się mówić właśnie w taki sposób. Od małego są otaczane dźwiękiem. Słuchają, a potem, po kilkunastu miesiącach odtwarzają wszystko, co wchłonęły jak gąbka. My, dorośli mamy jeszcze… nawyki. Ciężko o nich zapomnieć. Lubimy tłumaczyć z angielskiego na polski i mieć skrupulatne notatki w zaszycie. Dajmy temu spokój. Kto chociaż raz był za granicą zdany na siebie i chcąc czy nie chcąc musiał się domyślać wielu rzeczy, żeby przetrwać w sklepie, na stacji czy poczcie. Musiał się zanurzyć, a w zasadzie nie miał wyboru. Nie mógł znaleźć bezpiecznej kryjówki przed zalewającym go zewsząd obcym językiem. W kilka miesięcy, może lat mówił lepiej, nie w języku ojczystym, a dokładnie tym obcym.

Swego czasu uczyłam siedmioletniego chłopca. Od dziecka opiekowała się nim au pair ze Stanów. W rezultacie posługiwał się angielskim lepiej, niż niejeden dorosły Polak na B2. Tylko tyle i aż tyle.

Angielski łatwo wchodzi do głowy i przede wszystkim serca, gdy otworzymy się na niego i pomyślimy o nim jako o czymś naprawdę łatwym i możliwym do osiągnięcia. Jak w każdym aspekcie Naszego życia – musimy mieć pozytywne nastawienie, bo ono przyciąga to, co dobre. Na zajęcia idźmy z przekonaniem, że będzie najprościej w świecie, przyjemnie. Znowu dowiemy się czegoś nowego. Nie miejmy oczekiwań i ambicji, że do końca tego roku muszę być B1 czy B2. Bawmy się wiedzą. Bawmy się odkrywaniem.